Raków Częstochowa przerwał fatalną passę w PKO Ekstraklasie, pokonując u siebie 3:1 Pogonią Szczecin. To pierwsze zwycięstwo częstochowian w lidze od 21 września, które pozwoliło im opuścić ostatnie miejsce w tabeli.
Goście od piątej minuty prowadzili po golu Darko Curlinova, ale Raków zdołał odwrócić losy spotkania. Patryk Makuch wyrównał w 47. minucie, a Bogdan Racovitan dał prowadzenie w 73. Końcówka była koszmarem dla Pogoni, która dostała dwie czerwone kartki, dla Lukasa Willena i bramkarza Valentina Cojocaru. W doliczonym czasie, gdy w bramce stał obrońca Dimitris Keramitsis, trzecią bramkę dla Rakowa dobił Tomasz Pieńko.
Po szybkiej stracie gola gospodarze przejęli inicjatywę, ale nie potrafili jej wykorzystać. Najlepszą okazję miał Lamine Diaby-Fadiga, który w 40. minucie nie wykorzystał rzutu karnego, strzelając wysoko ponad poprzeczkę. „To był kluczowy moment, ale drużyna nie poddała się i walczyła do końca”, powiedział po meczu trener Dawid Szwarga. Dopiero po przerwie, po dośrodkowaniu Mahira Emreliego, Patryk Makuch pewnym strzałem głową doprowadził do remisu. Był to jego siódmy gol w tym sezonie, co czyni go najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu.
Szczecinianie, którzy przed meczem mieli serię pięciu ligowych zwycięstw z rzędu, stracili kontrolę nad grą po wyrównaniu. Ich defensywa popełniała błędy, a atak nie był skuteczny. W 90. minucie Lukas Willen otrzymał drugą żółtą kartkę, a chwilę później za faul poza polem karnym czerwoną kartkę zobaczył bramkarz Valentin Cojocaru. Ponieważ Pogoń wykorzystała już wszystkie zmiany, w bramce musiał stanąć środkowy obrońca Keramitsis. W takich okolicznościach Raków bezlitośnie dokończył dzieła.
Dla Rakowa to nie tylko trzy punkty, ale także psychologiczny przełom. Zespół awansował na 15. miejsce w tabeli, mając teraz 10 punktów, czyli o trzy mniej niż od strefy spadkowej dzieli go Lechia Gdańsk. Kolejnym sprawdzianem będzie wyjazdowy mecz z Jagiellonią Białystok już w najbliższą sobotę. W kadrze brakuje kontuzjowanego napastnika Vladimira Piętka, ale po tym zwycięstwie morale w drużynie jest na pewno wyższe. Sędzią spotkania był Szymon Marciniak, a na stadionie przy ulicy Limanowskiego pojawiło się 5089 widzów.
