Raków Częstochowa pozostał na ostatnim miejscu w tabeli Ekstraklasy po siódmej porażce sezonu, która przyszła po kontrowersyjnym remisie 2:2 z Zagłębiem Lubin. Mecz trzeciej kolejki PKO Ekstraklasy zakończył się wynikiem 3:2 dla gości po golu w 103. Minucie, ale to wcześniejsza akcja wywołała burzę.
W 70. Minucie Michał Nalepa strzelił gola na 2:2 dla Zagłębia. Piłka dwukrotnie odbiła się od ręki zawodnika gości przed dośrodkowaniem. Sędzia główny nie zdecydował się jednak na sprawdzenie tej sytuacji na monitorze VAR. Adam Lyczmański, komentujący spotkanie, wyraził zdumienie. „Piłka dwukrotnie odbija się od ręki zawodnika Zagłębia. To jest tzw. Dubeltowa ręka i dlaczego w tej sytuacji nie było interwencji VAR?”, pytał Lyczmański. Nowy trener Rakowa, Tomasz Kaczmarek, określił całą sytuację jako kontrowersyjną.
Ten punkt nie poprawia dramatycznej sytuacji Rakowa w tabeli. Zespół z Częstochowy zajmuje 18., ostatnie miejsce z zaledwie trzema punktami na koncie po dziewięciu kolejkach. Forma drużyny to LLWLL, co oznacza cztery porażki w ostatnich pięciu spotkaniach. W sobotę Raków przegrał u siebie z Koroną Kielce 2:3, a wcześniej zremisował właśnie z Zagłębiem. Cały sezon to walka o wydostanie się ze strefy spadkowej, a do lidera, Górnika Zabrze, brakuje aż 19 punktów.
Kolejną szansą na poprawę wyniku będzie domowe spotkanie z GKS Katowice zaplanowane na 9 października. Katowiczanie plasują się obecnie na 9. Pozycji. Raków musi znaleźć sposób na zamknięcie defensywy, która puściła już 21 goli, oraz lepiej wykorzystywać sytuacje ofensywne, gdzie prym wiedzie Patryk Makuch z pięcioma trafieniami.
Background and full detail: sport.interia.pl
